Terapia Niedyrektywna

Uszanuj Naturę motyla a sam usiądzie Ci na dłoni

You are here:

Co to właściwie znaczy „terapia NIEdyrektywna?

Spróbujemy wytłumaczyć obrazowo: „dyrektywa” kojarzy się z „dyrektorem” a „dyrektor” z wydawaniem poleceń (dyrektyw) i z odgórną presją, której tak  naprawdę nikt  z nas nie lubi…Bardzo chętnie i  niemal automatycznie przyjmujemy taką postawę wobec Dzieci, ponieważ jako dorośli z założenia wiemy wszystko NAJlepiej (.?.). Tymczasem by nawiązać z Dzieckiem zaangażowany i głęboki kontakt (co jest niezbędne zwłaszcza w pracy terapeutycznej) musimy zgiąć swoje dorosłe kolana i TWARZĄ W TWARZ, bez wyższości, na równym poziomie, poszukać porozumienia. W takiej relacji bardziej niż „nauczycielami” sami jesteśmy „uczniami”, ponieważ by stać się „przyjacielem” Dziecka musimy sobie zasłużyć i zapracować na zaproszenie do jego Świata. -Musimy uważnie obserwować, cierpliwie czekać, uczyć się  prawidłowego „czytania” sygnałów wysyłanych przez Dziecko, rozpoznawania jego emocji, tego co wywołuje lęk i radość, tego co jest dla niego ważne, tego do czego dąży a czego unika.

Tu nie ma miejsca na „chałturę” ponieważ (szczególnie małe Dzieci i Dzieci z autyzmem i z Zespołem Aspergera) mają wybitną zdolność do rozpoznawania „ściemy”. Tu nic nie wskóra ten, kto nie jest SZCZERZE ZAANGAŻOWANY. Nie pomogą fakultety, tytuły, jeśli nie ma się tego „czegoś” w sercu. Nie naciągamy tematu, mówiąc, że zespół fundacji stanowią pasjonaci, bo tak po prostu jest: my kochamy Dzieci.

Terapia NIEdyrektywna nie kłóci się z naszymi predyspozycjami osobowościowymi, a przede wszystkim z głębokim poszanowaniem Dziecka jako indywidualnej jednostki (bo jak mawiał Korczak „Każde Dziecko jest Człowiekiem”…). Każdy z nas ma swoje dziwactwa, „natręctwa” i lęki i,  każdy z nas (tym bardziej Dziecko) chce być mimo wszystko (a nie pod warunkiem, że…) rozumiany i akceptowany.

Założenia terapii niedyrektywnej są naszym zdaniem najbardziej zgodne z naturalnymi prawami uczenia się i rozwoju małych Dzieci, zwłaszcza w sferze społeczno-emocjonalnej. Ma to szczególne znaczenie  dla Dzieci z zaburzeniami kontaktu, relacji i więzi.

Wielogodzinne i  trwające  niekiedy kilka lat sesje terapii edukująco-gabinetowej uczą dziecko mechanicznego kojarzenia reakcji z nagrodą, w oderwaniu od naturalnego otoczenia i życia, które przecież nigdy nie jest i nie będzie przewidywalne…

W terapii NIEdyrektywnej Dziecko samo otwiera „furtkę” na świat wówczas kiedy jest na to gotowe. Choćby kilka sekund takiej motywacji i „otwartości”, ale na wszystkich poziomach (w tym zwłaszcza na poziomie emocjonalnym) ma ogromne znaczenie. Uczenie się wówczas (terapia) i rozwój Dziecka są procesem samonagradzającym się i głębokim. Gwarantuje to zaangażowanie wszystkich poziomów (poznawczego i emocjonalno-poznawczego) oraz naturalnej RADOŚCI Dziecka z kontaktu ze światem. Nie ważne, że na początku (zwłaszcza u Dzieci z autyzmem), ta spójna radość może trwać tylko chwilę. Najważniejsze, że łączy to co jest w dysocjacji.

Dzieci z autyzmem przejawiają nasilony poziom lęku wobec otaczającego świata co jest m.in. przejawem  zaburzeń w zakresie odbioru i przetwarzania bodźców z otoczenia (sensoryzmy). – To co dla nas jest szmerem-dla nich brzmi jak tornado, to co odczuwamy jako dotyk może sprawiać im dosłowny ból. Dlatego tak często zatykają uszy i wręcz  dostają „ataku” histerii w reakcji na niektóre dźwięki (mogą nie tolerować głosu niektórych członków rodziny, pobyt w kościele podczas mszy może nie  wchodzić w grę), nie pozwalają się czesać, nie znoszą się ubierać, zwłaszcza w zimowe ubrania, ściągają skarpetki, nie lubią bawić się ciastoliną i podawać rączki osobom nieznanym. Mogą godzinami patrzeć na krople deszczu płynące po szybie, cyfry w telefonie, grę światła na suficie, ale konfrontacja z twarzą i wzrokiem drugiego człowieka bywa dla nich bardzo trudna.

Nasze sesje terapeutyczne w odbywają się w atmosferze głębokiego poszanowania i zrozumienie dla Dziecka, jego indywidualności, godności, zachowania, emocji i objawów oraz bez pośpiechu. -Dziecko musi mieć czas na otwartość.

Podczas terapii prowadzący jest bardzo czujnym obserwatorem, który „podąża” za dzieckiem na tyle na ile mu ono pozwoli. U dzieci z autyzmem, w początkowym okresie, kiedy objawy są bardzo nasilone najbardziej skuteczne może okazać się „nie-działanie”. Kiedy Dziecko wyczuje, że terapeuta nie napiera, nie wymusza, szanuje jego lęk i opór,  a nawet histerię, zaskakujące jak szybko samo podejmuje kroki w kierunku nawiązania kontaktu. Ilość pomocy dydaktycznych i zabawek w trakcie naszej pracy terapeutycznej jest ograniczony do minimum. Głównym „sytmulatorem” jest osoba terapeuty i relacja Dziecka z drugim człowiekiem.

Psycholog terapeuta i Kacperek – nasz podopieczny nie mówiący do 6 r. ż.

Prekursorką terapii niedyrektywnej w Polsce była prof. Hanna Olechnowicz, której wkład w rozwój klinicznej psychologii Dziecka jest nieoceniony. Staramy się krzewić tę wielką uważność, szacunek  i  miłość z jakimi Pani profesor podchodziła do Dzieci, będąc ich rzecznikiem w świecie dorosłych, wybitnym specjalistą, Dobrym i skromnym Człowiekiem zarazem.

Wspomnienia o  Hannie Olechnowicz: http://ptp-dziecko.org.pl/centrum-wiedzy/wspomnienia/