Gdy jesteś znużony, gdy jesteś zmęczony-zajrzyj tu do nas koniecznie

,,…W naszym magicznym domu
wszystko się zdarzyć może.
Same zmyślają się historie,
sam się rozgryza orzech.
Licho śpi w kącie cicho
i zegar tyka serdecznie…”

(M.Czapińska)

Każdy kto u nas był choć jeden raz powtarzał: „to magiczne miejsce” (…)

Od wielu lat dzielimy nasze życie między miasto i wieś, ale to tu, na wsi czujemy się „kompletni” i pozytywnie „uziemieni” (bo w bliskości z Matką Ziemią). Wiele lat, głównie swoją pracą, pomysłowością i skromnymi środkami przywracaliśmy, starej chałupce z bala „wdzięk”, ale tak naprawdę nie wnętrza były najważniejsze, no może, to, że w danym momencie walił się płot lub przeciekał dach (…). Bywało, że myszki dosłownie biegały po nas  nocą. Nie sposób ubrać w słowa wszystkiego, co dostajemy od tego miejsca: można tu boso chodzić po rosie, trawie i śniegu, napalić w starym kaflowym piecu i na nim gotować,  posłuchać szelestu liści na wietrze, żurawi o zmierzchu, pohukiwania sowy nocą, świerszczy, można wystawić twarz na deszcz, zagrzać się zimą przy kominku, poczuć smak cynamonowego ciasta, jagód prosto z lasu i jeżyn, zapach maciejki kojarzony z dzieciństwem i ogródkiem babci, zobaczyć ropuszki, czmychające spod kamieni jaszczurki, nietoperze, sarny, pełnię księżyca i spadające w sierpniu gwiazdy(…).

Można tu „naładować” akumulator, po ciężkim tygodniu, pobyć w ciszy ze sobą, bez telewizora i komputera, można odnaleźć sens w prostych rzeczach i w tym, że tak niewiele naprawdę potrzeba do szczęścia. Można odkryć nadzwyczajność w codzienności. Kiedy zsynchronizuje się  własne tętno z rytmem Przyrody – nie potrzeba zegarka, kalendarza, ani nawet prognozy pogody. „Czyta” się Naturę jak mądra księgę, gdzie każda „rycina”, ma swój głęboki sens i znaczenie.

Wychowaliśmy się w bliskości łąk i lasów, w czasach kiedy Dzieci od świtu do wieczora biegały po dworze. Pamiętamy tabory cygańskie, bieganie boso po kałużach, budowanie szałasów, chodzenie po drzewach, bagnach, zbieranie łąkowych grzybów i szczawiu, smak kartofli z ogniska. Pory roku były dla nas oczywiste, a wiedzę o nich czerpaliśmy z praktyki i doświadczania, a nie z  obrazków na przedszkolnej gazetce i z mechanicznej pamięci.

Jesteśmy przekonani, że zarówno Dorosłym, a szczególnie Dzieciom, niezbędny do „kompletności” jest bezpośredni kontakt z Przyrodą. Kochamy „wieś naszą” szczerze i z Sercem otwieramy tę przestrzeń  dla  Dzieci. Dzieci są zawsze szczególnymi gośćmi w naszym Domu. Czujemy się zaszczyceni, że możemy przyczyniać się do ich radosnego rozwoju, bo tylko taki rozwój jest pełny. Wiemy, od Was drodzy Rodzice, że Dzieci zżywają się z tym miejscem, zapamiętują nawet niełatwą drogę do wioski  i dopytują kiedy znowu pojadą do Kur.   Może to  działanie tej „magii” (.?.).

 Zapraszamy w nasze progi – obejrzyj galerię i zostań z nami w kontakcie. Pisz i dzwoń.